CzekoWiśnia czyli konfitura wiśniowa z czekoladą

CzekoWiśnia czyli konfitura wiśniowa z czekoladą

Czekoladę kocham nad życie! ale zdrowy rozsądek podpowiada, by ograniczać ją do minimum, bo za parę lat człowiek się będzie toczył 🙂 Dlatego gdy mam OGROMNĄ ochotę na czekoladę, idę do spiżarni i otwieram słoiczek z konfiturą wiśniowo-czekoladową. Jest niesamowicie pyszna!

proporcje:

na 1 kg wydrylowanych wiśni przypada ok. 300g-400g cukru i 30g kakao.

Wiśnie drylujemy – czyli pozbawiamy je pestek. Wkładamy do miski, zasypujemy 100g cukru i odstawiamy na noc by puściły sok. Następnego dnia odciskamy wiśnie z soku, przekładamy je do garnka, zasypujemy resztą cukru i smażymy ok. 2 godzin od czasu do czasu mieszając. Pod koniec smażenia dodajemy kakao (ja robię to tak: do miseczki wsypuje kakao i dodajemy odrobinę wiśniowego soku. Mieszam to dokładnie aż postanie mi gładka, półpłynna konsystencja. Tam przygotowane kakao dodajemy do smażących się wiśni) i smażymy jeszcze ok. 30 minut. Gotową*, jeszcze gorącą CzekoWiśnię przekładamy do wyparzonych słoików, dokładnie zakręcamy i ustawiamy słoiki wieczkiem na dół do całkowitego ostygnięcia.

*GOTOWA konfitura jest wtedy, gdy zaliczy test zimnego talerzyka. W tym celu talerzyk wkładamy na parę minut do zamrażalnika. Na zimny talerzyk wykładamy ok. 1 łyżeczkę konfitury i odstawiamy na blat kuchenny do przestygnięcia. Po ok. 5 minutach możemy sprawdzić czy nasza konfitura jest gotowa, czy też powinniśmy ją dalej smażyć – konfitura jest GOTOWA kiedy nie spływa nam z talerzyka.

 

Wydrukuj

Podobne wpisy

WIŚNIOWIEC z budyniowym kremem

WIŚNIOWIEC z budyniowym kremem

wiśniowiec, to kolejne moje wspomnienie z dzieciństwa. Wyobraźcie sobie dziewczynkę, która biega od stolnicy do piekarnika i z powrotem, podjadając w między czasie potrzebne do ciasta wiśnie i stale pytając, długo jeszcze? 🙂 tak, to ja! Ciasto jest pracochłonne, faktycznie robi się je długo, gdyż […]

kokosowe pralinki z niespodzianką

kokosowe pralinki z niespodzianką

Pamiętacie zagęszczone mleko słodzone z Gostynia? ojjjjjjjjj jako dziecko zajadałam się nim, dokładnie wyciskając tubkę 🙂 długo nie mogłam go spotkać w sklepie w którym często robimy zakupy i jakoś ostatnio „wpadło” mi w ręce . Tym razem (wyjątkowo) nie zjadłam wszystkiego, ale postanowiłam wyczarować […]



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *